Andy Weir - Marsjanin

15:44

"[...] każda istota ludzka ma podstawowy instynkt, który każe pomagać drugiej istocie ludzkiej znajdującej się w potrzebie. Czasem może się wydawać, że tak nie jest, ale to prawda.
[...] Jest to tak fundamentalna cecha człowieka, że odnajdujemy ją w każdej kulturze, bez wyjątku. Pewnie, są dupki, które mają to gdzieś, ale znacznie więcej jest osób, które to obchodzi."

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że ekspedycja marsjańska musi uciekać z Czerwonej Planety. Niestety jeden z załogi - Mark Watney - został ranny, a reszta spisała go na straty. Kiedy Watney odzyskuje przytomność, uświadamia sobie, że jest na Marsie sam, bez łączności z Ziemią. Wszyscy uważają go za martwego, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston. Nikt więc nie zorganizuje mu misji ratunkowej, a nawet jeśli to dotarliby na Marsa długo po tym, jak Markowi skończą się zapasy żywności, wody, oraz powietrza.
Mark - botanik i inżynier mechaniki - rozpoczyna walkę o życie, w której ważną rolę odgrywają wiedza naukowa, zdolności techniczne, pomysłowość i determinacja.
Czy to wystarczy aby przeżyć samotnie na planecie, gdzie nie ma życia? Czy uda mu się dotrwać
do przybycia misji Aresa 4?


Od razu polubiłam Marka, za jego poczucie humoru, siłę walki, determinację i pomysłowość. Mimo sytuacji w jakiej się znalazł, nie poddał się. Wiedział, że musi zrobić wszystko by żyć, nie chciał zginąć na bezlitosnej planecie jaką jest Mars. Mimo, że czasem jego pomysły kończyły się nie po jego myśli, to próbował dalej. Jego poczucie humoru skojarzyło mi się z Myronem Bolitarem. On również miał specyficzne żarty. Dlatego, jeśli lubicie Myrona to Marka także polubicie. Nie raz uśmiałam się przy jego kwestiach.

Nigdy nie interesowały mnie specjalnie tematy związane z kosmosem, ani też książki tego typu. Jednak gdy na książkowym Instagramie widziałam coraz to więcej zachwytów nad tą książką, stwierdziłam, że muszę zobaczyć co w niej jest takiego fantastycznego. No i cóż, moje uczucia co do niej są mieszane. Z jednej strony wspaniały Mark Watney, a z drugiej... naukowe opisy, czasem ciężkie do przyswojenia (jak dla osoby, która nie interesuje się taką tematyką), a nawet wręcz nudne. Czasem miałam ochotę je pominąć, ale nie lubię omijać tekstu bo zawsze może okazać się, że jednak jest w nich coś ważnego. W zasadzie to połowę opisów bym usunęła, gdyż czytanie ich było męczące i myślę, że dla większości takich laików jak ja, również takie będą. A wątpię, żebym kiedyś znalazła się na Marsie i wykorzystała tę wiedzę. Aczkolwiek, kto wie...

Z początku ciężko było mi się wciągnąć w tę historię, ale z czasem było coraz lepiej. Pomijając oczywiście całą tą naukową stronę, książka była dobra i z ciekawością odkrywałam dalsze losy Marka. Gdyby nie on, pewnie szybko bym ją odłożyła. Jeśli więc lubicie taką tematykę to polecam wam tę książkę, na pewno wam się spodoba. A jak nie interesują was takie tematy to może być różnie. Przekonajcie się sami czy spodoba wam się ta książka, czy nie. Osobiście daje jej mocne 5,5/10.

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Nie lubię kosmosu i wszystkich rzeczy z nim związanych, dlatego mam dylemat, sięgnąć po tę książkę, czy nie. W sumie chciałabym wyrobić sobie własną opinię, nie lubię sugerować się opiniami innych. Może kiedyś zapoznam się z tą pozycją, z czystej ciekawości, a nuż się spodoba. :>
    Pozdrawiam, Natalia z natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod tym względem dobre są biblioteki :D przynajmniej jeśli książka się nie spodoba to nie żałuję się wydanych pieniędzy. Ja jakoś przebrnęłam przez tę książkę, ale tylko że względu na Marka. :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Moje zainteresowanie kosmosem sięga dzieciństwa, ale nigdy nie udalo mi sie wykorzystać tej wiedzy. Okładka tej książki jest cudowna i może po nią sięgnę, z czystej ciekawości ale tez by sama sie przekonać czy mnie sie spodoba. Cudowne zdjęcie i ciekawa recenzja :)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty