[Przedpremierowo] Sara Barnard - Piękne złamane serca

19:58

"Oto moja teoria dotycząca Epokowych Wydarzeń: wszyscy ich doświadczają, ale niektórzy częściej niż inni i ta częstotliwość decyduje o tym, jak bardzo jesteśmy interesujący, ile ciekawych historii mamy do opowiedzenia i tym podobne."

Tytuł książki: "Piękne złamane serca"
Autor: Sara Barnard
Wydawnictwo: Insignis
Data premiery: 5 lipca 2017
Ilość stron: 348

Dwie przyjaciółki - Caddy i Rosie - od zawsze były nierozłączne. Różni jest praktycznie wszystko, jednak to tylko je do siebie zbliża. Caddy, jak to większość nastolatek, nie jest pewna siebie, myśli o sobie jako o nudnej, nierozrywkowej dziewczynie. Uważa się jedynie za miłą, co nie jest dla niej wielkim komplementem. Chciałaby być jak jej przyjaciółka, która posiada wszystkie cechy, których Caddy nie ma. Pewnego dnia, w życie tej dwójki wkracza piękna i nieobliczalna Suzanne, która skrywa pewną tajemnicę. Kiedy przeszłość dziewczyny wychodzi na jaw, wszystko staje się bardziej skomplikowane, a teraźniejszość wymyka się spod kontroli. Wtedy Caddy zaczyna dostrzegać, że problemy mogą stać się ekscytujące. Jednak budowanie przyjaźni nie jest łatwe, a próby zagojenia starych ran, mogą okazać się dużo boleśniejsze, niż się mogło wydawać. Dziewczyny przekonają się, że kłopoty potrafią się mnożyć w zaskakującym tempie.

***

Zdarza mi się sięgać po romanse, co zresztą ostatnio zdarza się nawet dość często. Jednak książkę o przyjaźni miałam w rękach pierwszy raz od dawien dawna. Nie spodziewałam się niczego szczególnego po tej powieści, w związku z czym, nie miałam jak się rozczarować. I wiecie co? Dobrze, ze nie miałam jakichkolwiek oczekiwań, bo książka mogłaby im nie podołać. Dawno tak mnie nie irytował żaden bohater, jak to było w przypadku Caddy. Rozumiem, że wiek nastoletni to okres buntu i tak dalej, ale wypadałoby być choć trochę asertywnym i mądrzejszym. W dodatku ta naiwność... Aż ręce mi opadały, naprawdę. Rozumiem także, że można być podatnym na wpływy otoczenia, szczególnie w wieku 16 lat, ale bez przesady. W dodatku, żeby w tym wieku, głównym priorytetem była utrata dziewictwa? Aż mnie to przeraża, że młodzie dziewczyny myślą wyłącznie o takich sprawach, zamiast pomyśleć o czymś naprawdę istotnym. Ale doskonale zdaję sobie sprawę, że młodzież w tym wieku jest różna i zdarzają się nawet gorsze przypadki. Tak czy inaczej, postawa i postępowanie Caddy bardzo działały mi na nerwy. Nie wiem, może jestem już za stara na tego typu literaturę? Może gdybym czytała ją te 7-8 lat temu, zrobiłaby na mnie większe wrażenie? Tego się nie dowiem.

Na pewno dużym plusem tej książki jest zwrócenie uwagi na przemoc domową. Niestety w obecnych czasach jest to nadal temat tabu, o którym wiele ludzi nawet nie chce słyszeć. A nawet jeśli już ktoś się w tej sferze wypowiada, to aż się nóż w kieszeni otwiera... Przerażający jest fakt, że może dziać się to za naszą ścianą, a zamiast pomóc, udajemy, że nie słyszymy, albo jeszcze uciszamy ofiarę (tak, są takie przypadki). Dlatego myślę, że podjęcie się takiej tematyki było dobrym posunięciem ze strony autorki. Ukazała jak to wszystko wygląda z perspektywy ofiary, jak ona się czuje w trakcie, a także po ataku ze strony kata, co czuje i jak to wpływa na jej życie. Dodatkowym plusem jest także umieszczenie na końcu książki numerów telefonu oraz adresów stron internetowych, gdzie ofiary przemocy mogą zgłosić się po pomoc. Wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy z ich istnienia, przez co nie wiedzą że ktoś tylko czeka, aby wyciągnąć do nich pomocną dłoń.


Na pewno zauważyliście piękną okładkę tej książki. Przykuwa wzrok i kusi czytelnika. Nie ukrywam, że jestem okładkową sroką i cieszę się, że mam tę książkę w swojej biblioteczce. Książka nie jest zła, czyta się ją szybko, język jest prosty i zrozumiały, ale postać Caddy może zniechęcić do dalszej lektury. Jeśli chcecie się przekonać na własnej skórze, to i tak sięgnięcie po tę książkę. Ja jednak nie będę Was do tego szczególnie zachęcać.
Moja ocena książki, to: 5/10.

"To bardzo dobra lekcja życia, kiedy można się czegoś nauczyć na cudzych błędach. Czasem zerwanie z kimś lub z czymś jest równie ważne jak bezwarunkowa wierność."

"Skrzywdzeni ludzie potrafią być bardzo destrukcyjni w stosunku do samych siebie i czasem pociągają za sobą bliskie im osoby, chociaż często nie zdają sobie z tego sprawy."

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Insignis

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Śliczna jest ta okładka ale na większości blogów czytałam, że książka to raczej nic specjalnego więc chyba ją sobie odpuszczę.

    http://itsabookgeek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie niestety nie była to jakaś rewelacja. :(

      Usuń
  2. Uuu czyli okładka to nie wszystko :p
    Pozdrawiam
    Tomandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, w końcu musiało się potwierdzić powiedzenie "nie oceniaj książki, po jej okładce". :D

      Usuń
  3. Szkoda, że bohaterka tak bardzo działała Ci na nerwy, nie ma chyba nic gorszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, nie ma nic gorszego, bo ma się ochotę rzucić książką o ścianę, albo stanąć z tym kimś twarzą w twarz i nim potrząsnąć. Gdyby nie ten aspekt przemocy w książce, to pewnie bym jej nie skończyła. A tak, chciałam się dowiedzieć, jak to się potoczy.

      Usuń
  4. Faktem jest to, że okładka robi swoje. Nawet nie musiałabym czytać opisu, a pewnie bym kupiła. Po przeczytaniu tej recenzji raczej się wstrzymam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze myślałam, że to kolejna książka, która potwierdza regułę "piękna okładka, średnie wnętrze"


    Pozdrawiam ;)
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty