Marc Levy - Jak w niebie

18:12

"Najgłębszy brak świadomości, jaki występuje u człowieka, to nieświadomość własnego życia."
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki Marca Levy "Jak w niebie". Ciekawych zapraszam do przeczytania.

Pokrótce o samym autorze:
Marc Levy jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych francuskich pisarzy. Urodził się 16 października 1961 r. w Boulogne-Billancourt.
W 1984 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie założył firmę zajmującą się grafiką komputerową. Po powrocie do kraju w 1991 r. otworzył kolejną firmę, tym razem specjalizującą się w architekturze wnętrz.
Swoją pierwszą książkę, "Jak w niebie", zaczął pisać w 1998 r.,, która po wydaniu odniosła sukces. Sprzedał on prawa do ekranizacji amerykańskiej wytwórni DreamWorks. Film wszedł na ekrany w 2005 r. pod tym samym tytułem.
Kolejne powieści pisarza odniosły nie mniejszy sukces i zagwarantowały mu wysoką pozycję nie tylko we Francji ale i w całej Europie.



***

Głównym bohaterem książki jest Arthur, architekt. Pewnego dnia kupuje on mieszkanie, a w szafie znajduję nietypową znajomą, Lauren. Jest ona zaskoczona tym, że mężczyzna ją widzi i słyszy. Zafascynowana tą sytuacją, nie daje mu dojść do głosu. Opowiada mu o tym, jak przez kilka miesięcy nie mogła z nikim porozmawiać, a to dlatego, że jest... Duchem! Kobieta twierdzi, że miała wypadek i leży pogrążona w śpiączce, w szpitalu na drugim końcu miasta. Zszokowany Arthur zastanawia się czy nie udać się spać, a jak się obudzi wszystko okaże się snem lub omamami spowodowanymi zmęczeniem, a może lepiej odwiedzić psychiatre.
Duch jednak nie daje za wygraną. Lauren podekscytowana nową sytuacją, nie opuszcza Arthura na krok. Mężczyzna podchodzi do sytuacji sceptycznie, jednak z czasem zaczyna wierzyć w całą historię. Zamierza pomóc kobiecie w połączeniu jej duszy z ciałem. Wkrótce między nim a duchem, zaczyna rodzić się niezwykła więź.



***

Kupiłam tę książkę z tego względu, że uwielbiam film "Jak w niebie". Oglądałam go już chyba z milion razy i do tej pory mi się nie znudził. Stwierdziłam więc, że dlaczego by nie przeczytać książki? Tak więc zakupiłam ją i od razu zabrałam się do lektury.
Film trochę odbiega od książki, co sprawia, że czyta się ją z większym zainteresowaniem. Przyznam, że kilka rzeczy mnie zaskoczyło, w pozytywnym sensie oczywiście, ponieważ myślałam, że wszystko potoczy się tak jak w filmie, a tu taka miła niespodzianka.
Książka jest ciekawa, lekka, idealna na jeden wieczór.
Jest to romantyczna historia o dość oryginalnej parze. Napisana z poczuciem humoru. Mimo, że losy bohaterów są dość przewidywalne, książkę czyta się z zaciekawieniem.
Ostatnimi czasy nie czytam tego typu książek, ponieważ bardziej ciągnie mnie do thrillerów i kryminałów, jednak była to fajna odskocznia i muszę przyznać, że się wciągnęłam. Cieszę się, że zdecydowałam się sięgnąć po tę powieść, bo historia jest na prawdę cudowna.
Jedyne co bym zmieniła to zakończenie. Brakowało mi dalszej części losów Arthura i Lauren, po jej przebudzeniu się ze śpiączki. Zakończenie możemy dopisać sobie sami, co z jednej strony jest plusem, a z drugiej minusem. Ja swoje sobie wyobraziłam, oczywiście z happy endem.

You Might Also Like

0 komentarze

Popularne Posty